Szukaj na tym blogu

sobota, 5 marca 2011

Wiersz...



Gdy słońca blask

Johann Wolfgang Goethe


Gdy słońca blask nad morza lśni głębiną,
Myślę o tobie, miły.
Wzywałam cię, gdy księżyc niebem płynął
I zdroje się srebrzyły.

Widzę cię tam, gdzie skraj dalekiej drogi
Szarym zasnuty pyłem,
A nocą gdzieś wędrowiec drży ubogi
Na ścieżynie zawiłej.

Słyszę twój głoś w szumie spienionej fali
Bijącej o wybrzeże
Lub w cichy gaj przychodzę słuchać dali
W zamierającym szmerze.

I wtedy wiem, że jesteś przy mnie, blisko,
Choć oddal cię ukryła -
Przygasa dzień, wnet gwiazdy mi zabłysną
O, gdybym z tobą była!



poniedziałek, 28 lutego 2011

Anioły...


Jesteś aniołem

Anioły są ludźmi niosącymi światło.
Tam, gdzie są, robi się jasno i przejrzyście.
Anioły są ludźmi, którym dano w raju
rodzaj pierwotnej radości.
Anioły pomagają stanąć na nogi ludziom załamanym
i w niewidzialny sposób utrzymują równowagę świata.
Czujesz w nich trochę tajemnicę
niezgłębionej dobroci, która pragnie cię objąć.
W ludziach tych czuję, jak przychodzi do mnie Bóg
ze swoją czułością i rozważną troskliwością.

Masz problem. Utknąłeś w nim.
I gdzieś ktoś za pomocą niewidzialnej anteny
otrzymuje sugestię, coś w rodzaju nakazu,
by do ciebie przyjść i ci pomóc,
pchnąć cię naprzód lub cię pocieszyć.
"Jesteś aniołem"- mówisz do mężczyzny czy kobiety.
Odetchnąłeś, znów widzisz światło, minęła udręka.
Ale anioły nie zjawiają się na zawołanie czy za opłatą.
Najczęściej przychodzą zupełnie nieoczekiwanie, wskazują drogę,
rozwiązują problem i znikają, nie czekając na podziękowania.

Są jeszcze na świecie anioły, ale jest ich za mało.
Dlatego panuje jeszcze tyle ciemności i niedoli.
Bóg szuka aniołów pośród współczesnych ludzi.
Ale wielu już go nie dostrzega, już nie słucha.
Ich antena już nie odbiera i już nie nadaje.
Chodź, jesteś aniołem, a w twoim otoczeniu
jest dosyć ludzi, dla których możesz być aniołem.

/Phil Bosmans/
Są anioły na ziemi

całe w bieli
skrzydła gdzieś pochowały
w szafie na dnie
ludzką postać przyjęły
by nie różnić się niczym
ale serca nie skryją
wiem że żyją
ciepłym głosem przemawiają
dłoń podają
tylko po to by pokazać jak żyć dalej
w zamian nie chcą nic dla siebie
tak niewiele im potrzeba
a nam serca biją mocniej
usta znów się uśmiechają
te anioły nadzieję nam dają...



Leci anioł

skrzydłami okrywa ludzkie myśli
Wznosi moje ciało ponad ciemną ziemię
Zabiera smutek i wyzwala radość
Jego wolność to wiatr
Natchnienie to miłość
Lecę z aniołem odnaleźć dobre myśli
Wirujemy z milionem gwiazd
które uśmiechają się złocistym blaskiem
Czuję nie odpartą chęć zatrzymania czasu
i pozostania tu z nim na zawsze
Mój Ty aniele stróżu, zawsze przy mnie stój
Zabieraj od złego i wznoś ku dobru
tak aby każdy dzień kończył się chwilą
podróży do mych marzeń...




poniedziałek, 21 lutego 2011

Miłego dnia...



Twierdzili już filozofowie,
że tam gdzie śmiech - tam dobre zdrowie!
Że śmiech na równi złotu błyszczy,
że co cuchnące - śmiech oczyści...
Lecz ktoś teorie też inne płodzi:
że śmiech niezdrowy, że śmiech szkodzi...
Że tylko głupich ludzi cechą
zbyt wielka skłonność jest do śmiechu.


  A zatem stwierdzam tu z ochotą:
jestem największym idiotą!
Bo zawsze lubię szczerze się śmiać!
I wam do śmiechu też powod dać!


  Twierdzę, że ten się boi kpiny,
kto sam poczuwa sie do winy.
I ni ci groźni co się śmieją
lecz ci co śmiać sie nie umieją!
I trudno mówić o oddechu,
gdy się zabrania ustom śmiechu.
A wszelkie losu złe koleje
 - łatwiej przebędzie kto się śmieje.

    Bo wbrew przysłowiu ten mądrzejszy,
kto miał odwagę śmiać się pierwszy!
Stąd zawsze lubie szczerze się śmiać!
I wam do śmiechu też powód dać!
Andrzej Marian Trzos
Dawno temu pewien profesor zobaczył w pocztowym okienku kartkę z napisem: "Kto ma psa i biega nie uwiązany, będzie zastrzelony". Zaintrygowany profesor spytał urzędniczkę: - Kto będzie zastrzelony? Urzędniczka zmieniła napis, który od tej pory brzmiał tak: "Kto ma psa i biega nie uwiązany, będzie zastrzelony. Ten pies."
Do pewnej 102-letniej kobiety przyjechała ekipa telewizyjna, aby spytać o tajemnicę długowieczności. Kobieta nie mogła powstrzymać się od śmiechu. Na pytanie czemu się tak śmieje, odpowiedziała: - Gdy sąsiedzi zobaczą tyle samochodów przed moim domem będą przekonani, że umarłam... 
Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne. 
(Johann Wolfgang Goethe)


Trzeba się śmiać. Inaczej człowiek by zwariował. 
(Terry Pratchett)




                                                                                 

piątek, 18 lutego 2011

Bezstresowe wychowanie...



W autobusie siedzi mamusia z dzieckiem, które kopie sąsiadów, pokazuje język, pluje itp. Uwagę zwraca starszy pan, ale mamusia broni dziecka
- Ja wychowuję synka bezstresowo!-
Nagle wstaje młody chłopak wypluwa gumę do żucia i przylepia ją do nosa tej kobiety.
- Co pan robi!- krzyczy kobieta
- Wie pani ja właśnie jestem wychowany bezstresowo..
  

  


 
Autentyczna korespondencja pracowników pewnego londyńskiego hotelu z
gościem tego hotelu. Hotel opublikował te teksty w jednej z
ogólnokrajowych gazet:

Szanowna Pani Pokojówko,
Proszę nie zostawiać w mojej łazience tych małych hotelowych
mydełek, ponieważ przywiozłem ze sobą własne duże mydło kąpielowe
dial. Proszę też zabrać 6 nieotwartych mydełek z półki pod apteczką
i 3 z mydelniczki pod prysznicem, ponieważ mi zawadzają. Dziękuję.
S. Berman
------

/Szanowny Gościu z pokoju 635,/
/Nie jestem tą pokojówką, która zwykle sprząta Pański pokój. Ona ma
wolne i wróci jutro, czyli w czwartek. Tak jak Pan prosił, zabrałam
3 mydełka spod prysznica. Zdjęłam 6 mydełek z półki i położyłam na
pudełku z chusteczkami, na wypadek gdyby Pan zmienił zdanie. Na
półce leżą teraz tylko 3 mydełka, które zostawiłam dzisiaj, bo mam
polecenie, by zostawiać codziennie 3 sztuki w każdym pokoju. Mam
nadzie ję, że jest Pan zadowolony./ Dotty

------

Szanowna Pani Pokojówko,
Mam nadzieję, że tym razem zwracam się do Pani, która zwykle
sprząta mój pokój. Najwidoczniej Dotty nie powiedziała Pani o moim
liściku dotyczącym mydełek. Kiedy dziś wieczorem wróciłem do
pokoju, zobaczyłem, że położyła Pani 3 kolejne małe camay na półce
pod apteczką. Zamierzam pozostać w tym hotelu jeszcze przez dwa
tygodnie i zabrałem ze sobą własne kąpielowe mydło dial, nie będę
zatem potrzebował tych 6 małych camay, które leżą na wspomnianej
półce i przeszkadzają mi przy goleniu, myciu zębów i tak dalej.
Proszę je zabrać.
S. Berman

------

Szanowny Panie,
/W ostatnią środę miałam wolny dzień i zastępująca mnie pokojówka
zostawiła u Pana 3 hotelowe mydełka, bo mamy polecenie od
kierownika, by tak zawsze robić. Zabrałam 6 mydełek, które
zawadzały Panu na półce, i przełożyłam je do mydelniczki, gd zie
trzymał Pan swoje mydło dial, a dial położyłam w apteczce, aby było
Panu wygodniej. Nie ruszałam 3 mydełek, które zawsze wkładamy do
apteczki dla nowych gości i co do których nie zgłaszał Pan
obiekcji, kiedy wprowadzał się Pan w poniedziałek. Jeśli mogę
jeszcze czymś Panu służyć, proszę dać mi znać./ Pańska pokojówka
Kathy

-----

/Szanowny Panie,/
/Zastępca dyrektora, pan Kensedder, poinformował mnie dziś rano, że
dzwonił Pan do niego wieczorem i skarżył się na pracę pokojówki.
Przydzieliłam Panu inną osobę. Mam nadzieję, że przyjmie Pan moje
przeprosiny za wszelkie kłopoty. Gdyby miał Pan jeszcze jakieś
uwagi, bardzo proszę skontaktować się ze mną, bym mogła sama
poczynić odpowiednie kroki. Będę wdzięczna, jeśli zadzwoni Pan
wprost do mnie między godziną 8 a 17, numer wewnętrzny 1108./
Elaine Carmen, administrator

-----

Szanowna Pani Administrator,
Nie mogę się z Panią skontaktować telefonicznie, ponieważ opuszczam
hotel o 7.45 i wracam dopiero o 17.30 lub 18.00. Właśnie dlatego wczoraj
wieczorem dzwoniłem do pana Kenseddera. Pani już wtedy nie było. Prosiłem
pana Kenseddera tylko o to, żeby zrobił coś z tymi mydełkami. Nowa
pokojówka przydzielona mi przez Panią myślała chyba, że dopiero się
wprowadziłem, bo zostawiła u mnie kolejne 3 mydełka w apteczce, poza tymi
3, które
zawsze kładzie na półce.W ciągu ostatnich 5 dni zebrałem już 24
mydełka. Czy to się kiedyś skończy?
S. Berman

----

/Szanowny Panie,/
/Pańska pokojówka Kathy została pouczona, by nie zostawiać mydełek
w Pańskim pokoju. Kazałam jej też usunąć te, które już tam były.
Jeśli jeszcze mogę czymś Panu służyć, proszę do mnie zadzwonić:
numer wewnętrzny 1108, od 8 do 17./ Elaine Carmen, administrator

------

Szanowny Panie Dyrektorze,

Znikło moje duże mydło dial. Z mojego pokoju zabrano wszystkie
mydła, łącznie z moim własnym. Wczoraj wróciłem późno i musiałem
wezwać posłańca, żeby mi przyniósł 4 małe kostki cashmere bouquet.
S. Berman

------

/Szanowny Panie,/
/Poinformowałem naszą administratorkę, panią Elaine Carmen, o
Pańskim problemie z mydłami. Nie rozumiem, dlaczego w Pańskim
pokoju nie było mydła, wydałem przecież wyraźne polecenie, by każda
pokojówka przy każdym sprzątaniu zostawiała w każdym pokoju 3 kostki
mydła.
Natychmiast poczynimy w tej sprawie odpowiednie kroki. Proszę
przyjąć moje przeprosiny za kłopoty, które sprawiliśmy./ Martin L.
Kensedder, zastępca dyrektora

-----

Szanowna Pani Administrator,
Kto, do diabła, zostawił w moim pokoju 54 mydełka camay? Wróciłem
wczoraj wieczorem i leżały u mnie 54 sztuki. Nie chcę 54 małych
kostek camay. Chcę moje jedno jedyne, cholerne, wielkie mydło dial.
Czy Pani rozumie, że mam tu 54 kostki mydła? Chcę tylko moje duże
dial. Proszę mi zwrócić moje kąpielowe mydło dial.
S. Berman

-----

/Szanowny Panie,/
/Skarżył się Pan, że ma Pan w pokoju za dużo mydła, więc poleciłam
je sprzątnąć. Następnie poskarżył się Pan panu Kensedderowi, że
mydło znikło, więc osobiście przyniosłam je z powrotem 24 kostki
camay plus jeszcze 3, które powinien Pan otrzymywać codziennie
(sic!). Nic nie wiem o 4 kostkach cashmere bouquet. Najwyraźniej
Pańska pokojówka Kathy nie wiedziała, że przyniosłam te mydła, więc
także zostawiła 24 sztuki camay plus standardowe 3. Nie wiem, skąd
się Pan dowiedział, że goście tego hotelu otrzymują duże kąpielowe
mydła dial. Udało mi się znaleźć duże ivory, które położyłam w
Pańskim pokoju./ Elaine Carmen, administrator

-----

Szanowna Pani Administrator,
Dziś tylko krótka notatka o stanie mydełek w moim pokoju. Obecnie mam:
- na półce pod apteczką 18 kostek camay w 4 słupkach po 4 sztuki
plus 1 słupek z 2 sztukami,
- na pojemniku na chusteczki 11 kostek camay w 2 słupkach po 4
sztuki plus 1 słupek z 3 sztukami,
- na toaletce w sypialni 1 słupek z 3 kostkami cashmere bouquet, 1
słupek z 4 dużymi kostkami ivory, do tego 8 kostek camay w 2 słupkach po 4
sztuki,
- w apteczce w łazience 14 kostek camay w 3 słupkach po 4 sztuki
plus 1 słupek z 2 sztukami,
- w mydelniczce pod prysznicem 6 kostek camay, bardzo rozmiękłych,
- na północno-wschodnim rogu wanny: 1 kostka cashmere bouquet, mało
używana,
- na północno-zachodnim rogu wanny: 6 kostek camay w 2 słupkach po
3 sztuki. Proszę poprosić Kathy, by przy każdym sprzątaniu
dopilnowała, żeby słupki były równo ułożone i odkurzone. Proszę ją
także poinformować, że słupki,
w których jest więcej niż 4 kostki, mają tendencję do przewracania się.
Pozwolę sobie zasugerować, że parapet w mojej łazience nie jest
wykorzystywany i że znakomicie nadaje się do składowania kolejnych
dostaw.
I jeszcze jedno: kupiłem sobie kostkę kąpielowego mydła dial, którą
będę przechowywał w hotelowym sejfie, by uniknąć dalszych nieporozumień.
S. Berman
 
 

 

Jest to prawdziwa rozmowa nagrana na morskiej częstotliwości alarmowej
Canal 106, na wybrzeżu Finisterra (Galicja) pomiędzy Hiszpanami a
Amerykanami 16 października 1997 roku.


Hiszpanie (w tle słychać trzaski):
Tu mówi A-853, prosimy, zmieńcie kurs o 15 stopni na południe, by
uniknąć kolizji... Płyniecie wprost na nas, odległość 25 mil morskich.

Amerykanie (trzaski w tle):
Sugerujemy wam zmianę kursu o 15 stopni na północ, by uniknąć kolizji.

Hiszpanie:
Odmowa. Powtarzamy: zmieńcie swój kurs o 15 stopni na południe,
by uniknąć kolizji...

Amerykanie (inny głos):
Tu mówi kapitan jednostki pływającej Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Nalegamy, byście zmienili swój kurs o 15 stopni na północ, by uniknąć
kolizji.

Hiszpanie:
Nie uważamy tego ani za słuszne, ani za możliwe do wykonania.
Sugerujemy wam zmianę kursu o 15 stopni na południe, by uniknąć
zderzenia z nami.

Amerykanie (ton głosu świadczący o wsciekłości):
Tu mówi kapitan Richard James Howard, dowodzący lotniskowcem USS
Lincoln marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych; drugim co do
wielkości okrętem floty amerykańskiej. Eskortują nas dwa okręty
pancerne, sześć niszczycieli, pięć krążowników, cztery okręty podwodne
oraz liczne jednostki wspomagające. Udajemy sie w kierunku Zatoki
Perskiej w celu przeprowadzenia manewrów wojennych w obliczu możliwej
ofensywy ze strony wojsk irackich. Nie sugeruje... ROZKAZUJE WAM
ZMIENIĆ KURS O 15 STOPNI NA PÓŁNOC! W przeciwnym razie będziemy
zmuszeni podjąć działania konieczne by zapewnić bezpieczeństwo temu
okrętowi, jak również siłom koalicji. Należycie do państwa
sprzymierzonego, jesteście członkiem NATO i rzeczonej koalicji. Żądam
natychmiastowego posłuszeństwa i usunięcia sie z drogi!

Hiszpanie:
Tu mówi Juan Manuel Salas Alcántara. Jest nas dwóch. Eskortuje nas
nasz pies, jest też z nami nasze jedzenie, dwa piwa i kanarek, który
teraz śpi. Mamy poparcie lokalnego radia La Coruna i morskiego kanału
alarmowego 106. Nie udajemy się w żadnym kierunku i mówimy do was ze
stałego lądu, z latarni morskiej A-853 Finisterra, z wybrzeża Galicji.
Nie mamy gównianego pojęcia, które miejsce zajmujemy w rankingu
hiszpańskich latarni morskich. Możecie podjąć wszelkie słuszne
działania, na jakie tylko przyjdzie wam ochota, by zapewnić
bezpieczeństwo waszemu zas✸✸nemu okrętowi, który za chwile rozbije się
o skały; dlatego ponownie nalegamy, sugerujemy wam, iż działaniem
najlepszym, najbardziej słusznym i najbardziej godnym polecenia będzie
zmiana kursu o 15 stopni na południe by uniknąć zderzenia z nami.

Amerykanie:
OK. Przyjąłem, dziękuję.
 
                                   
 
 

wtorek, 15 lutego 2011

Zakochanie...



                                                                                   






Skąd się bierze zakochanie?
Gdzie ma źródła, gdzie przystanie?
Jakie wchłoną je otchłanie?
................W..Shakespeare.......................


Posyłam kwiaty - niech powiedzą one
To, czego usta nie mówią stęsknione!
Co w sercu mego zostanie skrytości,
Wiecznym oddźwiękiem żalu i miłości.
Posyłam kwiaty - niech kielichy skłonią
I prószą srebrną rosą jak łezkami,
Może uleci z ich najczystszą wonią
Wyraz drżącymi szeptany ustami,
Może go one ze sobą uniosą
I rzucą razem z woniami i rosą
/Adam Asnyk/
 
 

wtorek, 8 lutego 2011

Dziabongi czyli śmiech to zdrowie...


                                                                           
                                                                           








niedziela, 6 lutego 2011

Ona i On...

 

Jej portret

Lora Szafran

Naprawdę jaki jesteś nie wie nikt.
Ty sam o sobie tyle wiesz co nic.
W tańczących wokół ciemnych lustrach dni
Rozbłyska twój złoty śmiech,
Przerwany w pół czuły gest,
W pamięci składam wciąż pasjans samych serc.
Naprawdę jaki jesteś nie wie nikt,
To prawda nie potrzebna wcale mi.
Gdy nie po drodze będzie razem iść,
Uniosę twój zapach snu,
Rysunek ust, barwy słów,
Nie dokończony jasny portret twój.
Uniosę go, ocalę wszędzie
Czy będzie przy mnie czy nie będziesz,
Talizman mój z zamyśleń nagłych twych i rzęs.
Gdy kiedyś poczujemy miły,
Że nasze dni się wypełniły
Przez życie pójdę oglądając się wstecz.
Naprawdę jaki jesteś nie wie nikt,
To prawda nie potrzebna wcale mi.
Gdy nie po drodze będzie razem iść,
Uniosę twój zapach snu,
Rysunek ust, barwy słów,
Nie dokończony jasny portret twój.

[słowa Jonasz Kofta ] 



                                    Jonasz Kofta

Co to jest miłość
Nie wiem
Ale to miłe
Że chcę go mieć
Dla siebie
Na nie wiem
Ile
                                                                                                          
Gdzie mieszka miłość
Nie wiem
Może w uśmiechu
Czasem ją słychać
W śpiewie
A czasem
W echu
                                                                                                              
Co to jest miłość
Powiedz    
Albo nic nie mów
Ja chcę cię mieć
Przy sobie
I nie wiem
Czemu


                                                                     

                                                                     
                                                                 


                                                          

piątek, 4 lutego 2011

Krótkie opowiadanie z morałem..

 
Pewnego razu łódź przybiła do malej meksykańskiej wioski. Amerykański turysta podziwiając ryby złowione przez meksykańskiego rybaka zapytał ile czasu zajęło mu ich złapanie.

- Niezbyt długo - odpowiedział Meksykanin

- W takim razie, dlaczego nie zostałeś na morzu dłużej żeby złapać więcej takich ryb? - zapytał Amerykanin.

Meksykanin wyjaśnił, że ta mała ilość spokojnie wystarczy na potrzeby jego i całej jego rodziny.

- A co robisz z resztą wolnego czasu? - zapytał Amerykanin.

- Długo śpię, potem złowię kilka ryb, bawię się; ze swoimi dziećmi, spędzam sjestę ze swoja żoną. Wieczorami wychodzę do wioski i spotykam się z moimi przyjaciółmi, wypijamy kilka drinków, gramy na gitarze, śpiewamy piosenki. Żyję pełnym życiem...

Amerykanin przerywa. - Ukończyłem studia MBA na Harvardzie, myślę, że mogę Ci pomóc. Powinieneś zacząć łowić ryby dłużej każdego dnia. Możesz zacząć sprzedawać ryby skoro będziesz łowić ich więcej. Mając dodatkowy przychód możesz kupić większą łódź. Za dodatkowe pieniądze, które przyniesie Ci większa łódź możesz kupić druga łódź i trzecią i tak dalej aż będziesz miał całą flotę statków. Zamiast sprzedawać swoje ryby pośrednikom będziesz mógł negocjować bezpośrednio z przetwórniami i może nawet otworzysz swoją własną fabrykę. Będziesz mógł wtedy opuścić tą małą wioskę i przeprowadzić się do Mexico City, Los Angeles albo nawet do Nowego Jorku! Stamtąd będziesz mógł kierować' swoimi interesami.

- Ile czasu mi to zajmie? - zapyta Meksykanin.

- Dwadzieścia, może dwadzieścia pięć lat - odpowiedział Amerykanin.

- A co później?

- Później? Wtedy dopiero się zacznie - odpowiedział Amerykanin, uśmiechając się - Kiedy twój biznes będzie naprawdę duży, możesz zacząć sprzedawać akcje i robić miliony!

- Miliony? Naprawdę?... A co potem?

- Potem będziesz mógł przejść na emeryturę, mieszkać w małej wiosce na wybrzeżu, długo spać, bawić się z dziećmi, łowić czasami ryby, spędzać sjestę ze swoją żoną i spędzać wieczory bawiąc się ze swoimi przyjaciółmi...


* Morał tej historii: Pamiętaj, dokąd chcesz dojść w swoim życiu, bo może już tam jesteś!
 




czwartek, 3 lutego 2011

Jestem tu...

 Jakby nie było jutra

Stanisław Soyka


Kochaj mnie tak jakby nie było jutra
życie jak ptak ulatuje
zmysłowe usta i ja
gejzer biały gorący
kto kocha się tak nie żałuje
każdy dotyk ty wiesz
dotyk twojej ręki
nieopisany dreszcz powoduje

chwila bez ciebie to wiek
wiek z tobą to mgnienie
dzikie nienasycenie wywołuje

kochaj mnie tak jakby nie było jutra
kto kocha się tak nie żałuje

niech cały świat
w naszym szalonym tańcu
do brzegu nocy do dnia
zawiruje 

 Będę czekać

Agnieszka Osiecka

Choćbyś odszedł z miasta będę czekać tu...Tak jak wierna gwiazda,będę czekać tu...Przez czterysta wiosen i sto długich zim będę czekać tu,w mieście tym...


Gdzie byś nie wędrował w słońcu czy we mgle,gdzie byś nie żeglował zapamiętaj, że nie uciekniesz mi już nawet w porze snu,bo ja z całych sił wciąż czekam tu...


Zegar bije,dzień się toczy,dzień za dniem,aż w końcu Bóg wie skąd powrócisz pod mój dom,odnajdziesz wtedy mnie patrz, ja wyciągam ręce by powitać cię.


Gdzie byś nie wędrował w słońcu czy we mgle,gdzie byś nie żeglował zapamiętaj, że nie uciekniesz mi już nawet w porze snu,bo ja z całych sił wciąż czekam tu...


wtorek, 1 lutego 2011

Lustereczko powiedz przecie...


Lustro pokazuje prawdę; nie myli się, gdyż nie myśli. myślenie w swojej istocie jest myleniem się.
Paulo Coelho
Zwycięzca jest sam
Widzimy wszystko jakby w zwierciadle, niejasno. Czasami możemy zajrzeć przez lustro i zobaczyć odrobinę tego, co jest po drugiej stronie. Gdybyśmy całkiem wyczyścili zwierciadło, zobaczylibyśmy o wiele więcej. Ale wtedy nie moglibyśmy zobaczyć siebie...
— Jostein Gaarder
W zwierciadle, niejasno

 
Lustro jest najodpowiedniejszą książką dla kobiety.
Kazimierz Perzyński