Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Na przekór wichrom...



Na przekór wichrom,
na przekór łzom,
na przekór goryczy w cierpieniu -
trzeba przez życie iść z wiarą tą,
że słońce zaświeci po cieniu.

Na przekór burzom,
na przekór złym dniom,
na przekór wszelkiemu zwątpieniu -
odnaleźć miłość i miarą tą
odmierzać swe czyny w dążeniu.

Na przekór gromom,
na przekór mgłom,
na przekór rozgoryczeniu -
zdążać z uśmiechem ku nowym dniom,
a boleść swą ukryć w milczeniu.


Gaja / Jadwiga Michałowska / 








To wielka sztuka -
umieć żyć.
Znajdować dobro,
omijać zło,
pragnąć miłości
i bez niej być,
doceniać przyjaźń,
rozjaśniać mrok.

To wielka sztuka -
chcieć zrozumieć
ludzkie przywary
i cudzy ból,
czyjeś cierpienie,
kruchość istnienia,
istotę grzechu,
wymowę słów.

To wielka sztuka -
cieszyć się życiem
na przekór wichrom,
żywiołom burz.
Umieć przeżywać
uroki świtu,
trudne problemy,
noce bez snu.

To wielka sztuka -
witać uśmiechem
każdy dzień nowy,
choć serce drży...
Wszak myśl ulotna
powraca echem:
gdy dobra - dobrym,
gdy zła - to złym.

Gaja / Jadwiga Michałowska /








czwartek, 21 kwietnia 2011

Przypowieści...Opowieści...



Pewnego dnia szli przez miasto ojciec z synem. Ojciec ciągnął za sobą osła. Ludzie zaczęli szemrać: "Spójrzcie, jaki głupiec! Ma osła, a obaj idą pieszo!". Wówczas ojciec posadził na ośle syna i ruszyli dalej. Wtedy ludzie zaczęli mówić do siebie: "Spójrzcie jaki głupiec! Młodego chłopaka posadził na osła, a on - starzec idzie pieszo sam". Tak więc ojciec zdjął syna, a sam wsiadł na osła. Reakcja ludzi była natychmiastowa: "Jaki okropny ojciec! Biednemu synowi każe iść, a sam siedzi na ośle".
Ojcu nic nie pozostało, jak wziąć syna do siebie. Jada tak razem na ośle, a ludzie na to: "Co za zwyrodnialcy! Biednego osła męczą!" 


Nasze życie na błędach rysowane
miłością, uczuciem przeplatane.
Jestem małą iskierką, która wypala się
uczucie me zanika gdzieś w tle
Popełniam błędy i naprawiam je
gdy dotknę dna, odbije się.
Gdy sił zabraknie przyjaciel wyciągnie mnie.
Zasypie mnie kwiatami miłymi słowami
To prawdziwa przyjaźń między nami.



Nasze życie jest jak uciekający pociąg,
zawsze się gdzieś śpieszy
i zawsze jest gdzieś spóźnione.
Czasem mija małe stacyjki, te najpiękniejsze,
nie dostrzega drobnych rzeczy
które sprawiają, że nasze życie jest takie piękne.
Czasem na dużych stacjach oglądamy przez szybę tłok
ludzi, którzy przychodzą i odchodzą.
Łzy z powodu rozstań
i uśmiechy przy powrotach.
Na różnych stacjach splatają się nasze tory życia.
Czasem mocno plączą się by istnieć w jedności
i już do końca zostać razem,
a czasem niestety nadchodzi rozdroże.
Piękne pociągi naszych dążeń i marzeń,
naszej wiary i nadziei.
Sprawmy by w naszych rękach zawsze
były zwrotnice naszego losu.
Byśmy sami naszymi dążeniami otaczali się ciepłem
i uczuciem i nigdy nie czuli,
że stoimy samotni na jakiejś stacyjce.


poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Wzrastaj...

Wzrastaj. Usiądź pod szumiącym drzewem i posłuchaj,
jak opowiada historię istnienia.
O ty, jak z małej roślinki stawało się potężnym drzewem,
jak wzrastało ku niebu, stawiając opór wichrom,
jak dawało schronienie ptakom i osłaniało przed skwarem czy deszczem utrudzonego wędrowca. Ty też wzrastaj, jak drzewo.
Bądź silny, jak dąb stuletni i przyjazny, jak jego cień w upalne południe.


                                                        
Każdy człowiek ma swoje słabości i ten,
kto szuka przyjaciela bez wad,
nigdy go nie znajdzie.
Kochamy samych siebie mimo naszych słabości
i w taki sam sposób powinniśmy kochać naszych przyjaciół.
/ Cyrus /



Och, co za przyjemność,
niewysłowiona przyjemność,
poczuć się bezpiecznie w obecności osoby,
przy której nie musisz kontrolować ani myśli, ani słów,
lecz możesz wylać je wszystkie takie, jakie są,
nie oddzielając ziaren od plew.
Wiesz, że przyjacielska dłoń weźmie je i przesieje,
zatrzymując to, co wartościowe,
a resztę rozwieje podmuchem życzliwości.
 
/ George Eliot /

 

piątek, 15 kwietnia 2011

Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy


Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy, 

Starość u kresu dnia niech płonie, krwawi; 

Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy. 



Mędrcy, choć wiedzą, że ciemność w nich wkroczy - 

Bo nie rozszczepią słowami błyskawic - 

Nie wchodzą cicho do tej dobrej nocy. 



Cnotliwi, płacząc kiedy ich otoczy 

Wspomnienie czynów w kruchym wieńcu sławy, 

Niech się buntują, gdy światło się mroczy. 



Szaleni słońce chwytający w locie, 

Wasz śpiew radosny by mu trenem łzawym; 

Nie wchodźcie cicho do tej dobrej nocy. 



Posępnym, którym śmierć oślepia oczy, 

Niech wzrok się w blasku jak meteor pławi; 

Niech się buntują, gdy światło się mroczy. 



Błogosławieństwem i klątwą niech broczy 

Łza twoja, ojcze w niebie niełaskawym. 

Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy. 

Buntuj się, buntuj, gdy światło się mroczy 

/ Dylan Thomas /

sobota, 26 marca 2011

Chodz opowiem Ci bajeczkę...




Opowiem ci bajkę o smutnym kamieniu
co leżał samotny przy drodze, gdzieś w cieniu

i o tym jak marzył by ktoś go przytulił
lecz nikt go nie widział był szary i bury

czasami ktoś przysiadł odchodził, nie wracał
a kamień wciąż czekał i tęsknił...i płakał

był taki samotny i pragnął bez przerwy
należeć do kogoś, kto dobry i wierny

czas mijał ulotny zmieniała się ziemia
niestety nikt nie chciał szarego kamienia

aż kiedyś porankiem gdy rosa błyszczała
to tęcza usiadła odpocząć gdzieś chciała

i kiedy poczuła moc uczuć kamienia
po kropli kolorów na niego kapnęła

łąkami, polami szła sobie dziewczyna
zwyczajna, przeciętna samotna, niczyja

gdy kamień ujrzała zmieniony przez tęczę
wiedziała, poczuła i wzięła go w ręce

wzruszona szepnęła: iść dalej nie muszę,
bo kamień znalazłam i piękną w nim duszę








 BAJKA O SZCZĘŚCIU

W krainie pąsowych lasów i lazurowych łąk, gdzie niebo jest blado różowe, a chmurki wyglądają jak puchary lodów waniliowych, mieszka sobie Szczęście. Szczęście jest maleńkie niczym mrówka i mieni się kolorami tęczy, a gdziekolwiek się pojawia, wszystko staje się piękniejsze.
Pewnego razu Szczęście spotkało na swej drodze bardzo smutną postać. Była ona szara, posępna i wcale się nie uśmiechała.
-Kim jesteś?-zapytało Szczęście.
-Nazywam się Kłopotek-odparł nieznajomy.
-A ja jestem Szczęście. Dlaczego jesteś tak bardzo smutny?
-Ach smucę się, ponieważ wszystkim przynoszę pecha.
-Jak to możliwe? Przecież ja z Tobą rozmawiam i nie spotkał mnie żaden pech.
-Tak, to prawda, ale z pewnością napotkasz go później z mojego powodu.
-Kłopotku, myślę, że za dużo rozmyślasz o pechu. Nie powinieneś rozumować w ten sposób. Sprawiasz sobie cierpienie. Mam na to radę. Od dziś będę Cię nazywać Radość, co Ty na to?
-Naprawdę? I wcale nie boisz się pecha?-spytał bardzo zdziwiony Kłopotek.
-Wcale!
-Dobrze więc, zgadzam się. Ale co ja miałbym właściwie robić będąc Radością?
-Mój drogi radosny przyjacielu-powiedziało Szczęście przytulając do siebie Radość-to proste, musisz tylko śmiać się jak najczęściej i cieszyć z każdego nowego dnia, bo każdy dzień może dostarczyć Ci nowych powodów do radości.
-Ach jakie to szczęście, że spotkałem właśnie Ciebie!-wykrzyknął uśmiechnięty Radość, a jego uśmiech był tak promienny, że rozjaśniał okolicę.
Odtąd już zawsze wędrowali razem-Szczęście i Radość. I jeśli tylko ktokolwiek na Świecie czuje się smutny, oni przybywają, by dzielić się sobą z innymi, a im częściej się dzielą, tym więcej ich przybywa.




czwartek, 24 marca 2011

Aby dzionek był wesoły...



Dwóch wariatów ucieka samochodem z zakładu psychiatrycznego. Na jednym ze skrzyżowań zapala się czerwone światło.

- Patrz jaki piękny kolor! - mówi jeden.
- Tak, ładny - przytakuje mu drugi.
Zapala się światło żółte.
- Jaki śliczny...
- No...- odpowiada zachwycony uciekinier.
Zielone.
- Ale ten jest najładniejszy.
- Masz rację!
Znów zaświeciło się czerwone.
- Eee! To już widzieliśmy. Jedziemy dalej!!


Policja dała ogłoszenie w sprawie pracy - szukali blondynek. Zgłosiły się trzy na wstępne rozmowy. Policjanci badają ich inteligencję. Pokazują zdjęcie faceta (lewy profil) i pytają się:
- Co może Pani powiedzieć o tym człowieku?
Blondynka nr 1 patrzy i patrzy, i mówi:
- On ma tylko jedno ucho...
Komisja załamana wyrzuca blondynkę nr 1 i prosi następną. Pokazują jej to samo zdjęcie i zadają to samo pytanie. Blondynka nr 2 patrzy i mówi:
- On ma tylko jedno ucho...
Tą też wyrzucają i znudzeni zadają to samo pytanie trzeciej. Blondynka nr 3  patrzy i mówi:
- On nosi szkła kontaktowe.
Gliniarze wertują papiery... i rzeczywiście facet nosi szkła. Pytają się jej, jak to wydedukowała.
- Nie może nosić okularów, bo ma tylko jedno ucho... - odpowiada blondynka.


Idzie misjonarz przez pustynię i spotyka lwa. Przerażony modli się:
- Boże spraw aby to zwierze miało chrześcijańskie uczucia.
Na to lew:
- Boże pobłogosław ten dar, który zaraz będę spożywał.


Jadą dwie blondynki samochodem.
Nagle zatrzymuje ich policja.
- Dowody proszę!
Nagle odzywa się jedna z nich:
- Nie umiem pływać


Na drzewie siedzi sobie mały wróbelek i miarowo uderza w korę główką. Na gałęzi wyżej siedzą dwa dzięcioły. Jeden widząc tą sytuację mówi do drugiego:

- Może jednak już mu powiemy, że jest adoptowany.












Jedzie króliczek autem, staje przy stacji i się pyta:
-Ile kosztuje jedna kropla benzyny?
Na to kierownik odpowiada:
-Za darmo
Królik na to:
-To poprosze 10 litrów

Sędzia do oskarżonego:
- Czy przyznaje się pan do winy?
- Nie, wysoki sądzie. Mowa mego obrońcy i zeznania świadków przekonały mnie, że jestem niewinny.




wtorek, 22 marca 2011

Opowieść z morałem...

                                               
Dawno, dawno temu, na oceanie istniała wyspa, którą zamieszkiwały emocje, uczucia oraz ludzkie cechy - takie jak: dobry humor, smutek, mądrość, duma; a wszystkich razem łączyła miłość.

Pewnego dnia mieszkańcy wyspy dowiedzieli się, że niedługo wyspa zatonie. Przygotowali swoje statki do wypłynięcia w morze, aby na zawsze opuścić wyspę. Tylko miłość postanowiła poczekać do ostatniej chwili.

Gdy pozostał jedynie maleńki skrawek lądu, miłość poprosiła o pomoc.

Pierwsze podpłynęło bogactwo na swoim luksusowym jachcie. Miłość zapytała:

- Bogactwo, czy możesz mnie uratować?

- Niestety nie. Pokład mam pełen złota, srebra i innych kosztowności. Nie ma tam już miejsca dla ciebie - odpowiedziało Bogactwo.

Druga podpłynęła Duma swoim ogromnym czteromasztowcem.

- Dumo, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.

- Niestety nie mogę cię zabrać! Na moim statku wszystko jest uporządkowane, a ty mogłabyś mi to popsuć... - odpowiedziała Duma i z dumą podniosła piękne żagle.

Na zbutwiałej łódce podpłynał Smutek.

- Smutku, zabierz mnie ze sobą! - poprosiła Miłość.

- Och, Miłość, ja jestem tak strasznie smutny, że chcę pozostać sam - odrzekł Smutek i smutnie powiosłował w dal.

Dobry humor przepłynął obok Miłości nie zauważając jej, bo był tak rozbawiony, że nie usłyszał nawet wołania o pomoc.

Wydawało się, że Miłość zginie na zawsze w głębiach oceanu...

Nagle Miłość usłyszała:

- Chodź! Zabiorę cię ze soba! - powiedział nieznajomy starzec.

Miłość była tak szczęśliwa i wdzięczna za uratowanie życia, że zapomniała zapytać kim jest jej wybawca.

Miłość bardzo chciała się dowiedzieć kim jest ten tajemniczy starzec. Zwróciła się o poradę do Wiedzy.

- Powiedz mi proszę, kto mnie uratował?

- To był Czas - odpowiedziała Wiedza.

- Czas? - zdziwiła się Miłość. - Dlaczego Czas mi pomógł?

- Tylko Czas rozumie, jak ważnym uczuciem w życiu każdego człowieka jest 

Miłość - odrzekła Wiedza...






piątek, 18 marca 2011

I amar prestar aen...


I amar prestar aen. Han mathon ne nen.
Han mathon ne chae. A han noston ned 'wilith.

- Świat się zmienia. Czuję to w wodzie. 
Czuję to w ziemi. Czuję to w powietrzu

Wstęp Galadrieli 
" Władca Pierścieni "


Ludzie tęsknią za całkowitą odmianą, 
a jednocześnie pragną, by wszystko pozostało takie jak dawniej.

Paulo Coelho " Demon i panna Prym "


Nie zamartwiaj się jednak przyszłością. Dzień dzisiejszy wystarczy ci aż nadto.
John Ronald Reuel Tolkien
"Dzieci Hurina"

 
Kto wie, co zakręt bliski kryje,

Drzwi tajemnicy, dziwną ścieżkę.

Tylem ją razy w życiu mijał,

Aż przyjdzie chwila, gdy nareszcie

Otworzy mi się droga nowa.

Tam, dokąd księżyc nam się chowa,

I zaprowadzi mnie najdalej,

Ta, skąd nad Ziemią Słońce wstaje.
/John Ronald Reuel Tolkien/


Od nas zależy tylko użytek, jaki zechcemy zrobić z darowanych nam lat.
John Ronald Reuel Tolkien
"Władca Pierścieni"

 



środa, 16 marca 2011

Kim jestem?...



Jestem wodospadem -
Więc najpierw strumieniem.
Rwę ziemi pokłady,
Rozmywam kamienie
I coś sobie gadam
Pod ciemnym korzeniem,
Zanim znajdę skałę
Z której z hukiem spadam...
W locie zaś się staję Miriadami iskier,
Mirażem ołtarza,
Co poraża błyskiem.
Z iskier moich każda
Inny świat odbija
I każda jest ważna,                                                                                    
Każda jest niczyja...
A potem się zmieniam
W przezroczystą głębię
Pełną drogich kamieni
Po które nie sięgniesz.

Więc jestem wodą,
Ziemią i powietrzem -
A ty chcesz, bym był sobą
I rzeki Ci
Kim jestem?

/ Jacek Kaczmarski/
















Nie jestem realna,
nie jestem prawdziwa.
mą postać..mgła okrywa,
i deszcz oczy rozmywa.. .
nie jestem jeziorem,
którego nie zmąci żaden deszcz.
przypominam raczej słone morze
co zatopić cię może falą łez..
nie jestem drzewem,
którego żaden wiatr nie poruszy
podobna raczej do kwiatu,
..co ginie podczas burzy..
jestem jak powietrze..
ulotne, co dech zapiera
jestem jak jasny blask..
..co oślepia i oczy otwiera..
jestem jak woda...
zatruta, lecz niezbędna do życia
jestem jak zagadka...
nie do końca do odkrycia..
nie jestem realna
ma osoba to szary cień...
który znika cichutko,
gdy nadejdzie dzień.. 


Chciałabym odnaleźć stronę świata, następną
- piątą już z kolei,
I chciałabym się nauczyć latać
- od niepewności do nadziei,
I chciałabym poczuć wiosny dotyk,
I cofnąć kijem górski strumień,
Chciałabym odnaleźć sens w bezsensie,
I złapać w sieci
wszystkie gwiazdy,
I pisać światłem swoje wiersze,
Chciałabym zatańczyć w kropli deszczu,
I suknię uszyć chcę z płomieni,
Chcę marzyć- pragnę żyć marzeniem.



Jestem tym, kim wielu być tylko marzy,
Jestem tym, kim wielu się być nie odważy.
Jestem tym, kto z podniesioną głową życia rzeką płynie.
Jestem tym, kim każdy człowiek chce i być powinien.
Chcesz wiedzieć kim jestem?
Jestem zwykłą , jednocześnie niezwykłą osobą.
Tajemnica tkwi w tym, że Jestem po prostu sobą.
Jestem granicą między szaleństwem a rozsądkiem
między fantazją a strachem
między energią i niebytem
między pięknem i odrzuceniem
granicą jestem pragnień,
tak cienką, że nie do przekroczenia,
krawędzią jestem odwagi,
tak ostrą, że strach...
ciszą jestem tak cichą,
że w uszach huczy,
dźwiękiem jestem na granicy słyszalności...
Siebie, przekroczyć nie potrafię!




Podaj mi rękę, bo upadam,
wesprzyj mnie duchem, bo jestem słaba,
przytul mnie mocno jak będę płakać,
bądź zawsze przy mnie, choć jestem taka.